Blog

10 rodzinnych parków rozrywki w Polsce, które musisz odwiedzić w 2022

10 rodzinnych parków rozrywki w Polsce, które musisz odwiedzić w 2022

Rodzinny park rozrywki, to miejsce idealne na spędzanie czasu z najbliższymi. W zależności od wyboru miejscówki, w takim parku znajdą coś dla siebie zarówno ci mali, jak i całkiem duzi goście. Dziś przedstawiamy Wam nasz ranking 10 rodzinnych parków w Polsce, które naprawdę warto odwiedzić! 

Rodzinny Park Rozrywki w Polsce – nie tylko na lato 

Kiedy zostajemy rodzicami, cały świat wywraca nam się do góry nogami. Odtąd wszystko podporządkowujemy naszym dzieciom.  

  • Gotujemy obiady z myślą o nich, często odmawiając sobie tego, co do tej pory jedliśmy przynajmniej raz w tygodniu.  
  • W telewizorze zamiast ulubionego serialu częściej ogląda się wtedy rybkę z Mini Mini.  
  • Wakacje też są inne! Bo atrakcje pobytowe muszą być dostosowane do zainteresowań i możliwości naszych pociech.  

Nie każdy rodzic zachował w sobie cząstkę dziecka i takim rodzicom nie jest łatwo wcielić się w ich rolę. Na szczęście, wakacje z dzieckiem wcale nie muszą być nudne. Wystarczy wybrać się do jakiegoś rodzinnego parku rozrywki, by spędzić tam bez nudy nawet cały dzień (albo i dwa!). A które parki rozrywki szczególnie polecamy?

Rodzinny par rozrywki – Energylandia

Energylandia to taki park rozrywki, który „pozamiata” wszystkie inne. Naprawdę, jeśli planujecie rozpocząć od niego waszą przygodę z parkami, to możecie mieć pewność, że każdy kolejny wyda się Wam dość mało atrakcyjny.  

My zawitaliśmy tam po odwiedzeniu kilku innych, to też mieliśmy już jakieś porównanie.  

Przede wszystkim Energylandia jest jak jakieś oddzielne miasteczko. Wchodzicie tam i zapominacie o całym świecie. Za bramą czekają na Was znane wszystkim dzieciakom ze spotów reklamowych postacie, z którymi można odtańczyć powitalny taniec. Ależ to jest zabawa! Rytmy takie, że trudno się nie przyłączyć i uwierzcie, że nawet rodzicowi noga drgnie, a i kuperkiem niejeden poruszy.  

Ale prawdziwa magia zaczyna się później. Warto oczywiście na wstępie zerknąć na mapkę, którą ten rodzinny park rozrywki nas wita, jednak możemy się założyć, że plan zwiedzania i tak ulegnie u Was zmianie w momencie, gdy zobaczycie, że to tak naprawdę dwa parki (w cenie jednego!).  

Myślicie, że maluszki nie mają tam nic do roboty? Bzdura! Energylandia zadbała o to, aby dzieci już od dwóch lat mogły się tam bezpiecznie bawić – oczywiście w towarzystwie rodziców.  

Wodne atrakcje, małe karuzele, olbrzymia strefa wodna czy przeróżne pokazy – czy to nie brzmi wyśmienicie? A warto nadmienić, że park jest tak olbrzymi, że nawet przy ostrej selekcji wymienionych atrakcji, można nie wyrobić się w jeden dzień, chcąc z wszystkiego skorzystać. 

Na nas wielkie wrażenie zrobiły pokazy! Podczas show można zobaczyć występy magików,  pokaz baniek mydlanych czy też niezwykle emocjonujące pokazy z ogniem. Ale jest tego naprawdę całe mnóstwo i o różnych godzinach. Tak naprawdę jeden dzień w Energylandii można poświęcić tylko na to.  

Natomiast kolejnego dnia, warto sprawdzić swoją odwagę, wsiadając na dopracowane w każdym calu ogromne karuzele czy wchodząc na Zadrę. Ajć! Do tej pory trzęsą mi się ręce, jak o tym myślę. Nigdy w życiu nie przeżyłam takich emocji.  

Energylandia ma też dość rozbudowaną strefę gastronomiczną. Wiadomo, o gustach się nie dyskutuje, ale są to raczej szybkie dania. Jeśli jednak zgłodniejecie, to nie musicie się obawiać, że nie będzie gdzie zjeść.

Zatorland nieopodal Energylandii

Prawdziwy fanatyk rodzinnych parków rozrywki, będzie miał mało nawet po dwóch dniach w Energylandii. Ale w Zatorze warto zatrzymać się na dłużej, ponieważ znajdziemy tam jeszcze Zatorland. Tutaj od razu również zapowiadamy, że na zwiedzanie tego parku trzeba przeznaczyć kolejny (cały) dzień.  

Największą atrakcją w Zatorlandzie są ruchome dinozaury. I można sobie mówić: „Oj tam, mnie dinusie nie interesują, to nie moja bajka”, ale kiedy widzi się na własne oczy takiego olbrzymiego stwora, który nie tylko porusza swoim wielkim cielskiem, ale też od czasu do czasu ryknie gdzieś w oddali, to od razu zmienia się zdanie.  

Odwiedzenie parku ruchomych dinozaurów, to po prostu niezapomniane przeżycie, którego każdy choć raz w życiu powinien doświadczyć. To trochę jakby przenieść się w czasie, do dawno zapomnianej prehistorii. Wielkie WOW z dziecięcych ust wynagradza nawet setki przejechanych do parku kilometrów.  

Na terenie Zatorlandu znajdziemy też lunapark. Są tam i place zabaw i przeróżne karuzele – choć już nie tak imponujące, jak w Energylandii.  

Interesujący jest również park mitologii, który spodoba się raczej nieco starszym dzieciom. Labirynt Minotaura czy Koń Trojański naprawdę robią wrażenie. A dla wielbicieli emocji, w parku mitologii jest jeszcze kino 360 3D. Mój błędnik trochę szalał przy oglądaniu seansu, ale to i tak atrakcja godna uwagi.  

Park owadów to kolejna strefa w Zatorlandzie. Osobiście polecam tam zajrzeć do domu szalonego naukowca – fantastyczne przeżycie.  

Ogromne, ruchome owady również powinny przypaść dzieciaczkom do gustu.  

W Zatorlandzie co roku pojawiają się jakieś nowości, zatem nawet jeśli już odwiedziliście kiedyś ten rodzinny park rozrywki, to warto to powtórzyć, by sprawdzić, co się tam zmieniło od ostatniego czasu.

Inwałd Park – aż 5 parków tematycznych

Obierając za wakacyjny kurs województwo małopolskie, można naprawdę zrobić sobie niezły maraton, po rodzinnych parkach rozrywki. Z Energylandii do Zatorlandu mieliśmy żabi skok, ale Inwałd Park też nie jest jakoś znowu daleko.  

To już prawdziwa strefa rozrywki i nie przesadzimy, pisząc, że każdy tam znajdzie coś dla siebie.  

Przy kasie decydujemy, z ilu stref parku chcemy skorzystać. Tuż przy niej jest obszar z miniaturami. To trochę jakby oglądać wszystko z perspektywy Kingsajz. Wszystkie budowle idealnie odwzorowują oryginały – co było dla nas lekkim szokiem.  

Warto też zaznaczyć, że te wszystkie maluśkie dzieła sztuki oglądamy, patrząc przy okazji na wzgórza, które dumnie prezentują się w oddali parku.  

Ogrody parku miniatur zapierają dech w piersiach i gwarantujemy, że będziecie chcieli zrobić sobie tam mnóstwo selfiaków.  

Dzieci za to warto zaprowadzić do zielonego labiryntu. I to już Wasza decyzja, czy chcecie pomóc im stamtąd wyjść, czy raczej wolicie patrzeć na ich mniej lub bardziej udane próby odnalezienia drogi powrotnej (żart).  

W Inwałdzie można też przenieść się do starożytnego Egiptu, gdzie naprawdę da się poczuć oddech historii.  

Dinolandia to oddzielny park. Głównie dla wielbicieli tych prehistorycznych stworów. Ale dzieci znajdą tam też karuzele, fajną plażę czy salon gier oraz przestrzeń warsztatową.  

Warto zajrzeć też na warownię, ze średniowiecznym zamkiem i osadą. My spotkaliśmy tam ludzi odgrywających rolę tych historycznych, dzięki czemu była to dla nas żywa lekcja. A na koniec pogadaliśmy ze smokiem, który, choć był dość niepozorny, przestraszył jednak swoich młodszych gości.  

W Inwałdzie jest też mini zoo, gdzie można skorzystać na przykład z konnych przejażdżek. Jednak zwierząt jest tam dużo więcej i dzieciaki mogą je głaskać oraz karmić. Są to zarówno zwierzaki znane nam wszystkim ze wsi, jak i te dużo rzadziej spotykane: na przykład kangury, surykatki czy lamy.  

Ostatni park w Inwałdzie to Ogród Jana Pawła II. To już propozycja dla osób doceniających piękno przyrody. Największą atrakcją tego parku jest kwitnący obraz papieża Polaka, żeby go zobaczyć w pełnej okazałości, trzeba najpierw wdrapać się na sporą wieżę. Lekka zadyszka gwarantowana, ale widok, który czeka na nas na górze, jest wart tej przeprawy.  

W ogrodach warto też spędzić chwilę, po prostu kontemplując. Można to zrobić w kafeterii, gdzie warto napić się ciepłego trunku i porozmyślać w ciszy – no… chyba że macie u nogi dziecko, które jednak woli spędzać czas na karuzelach. Cóż… czasami trzeba pójść na kompromis.  

Jeśli wybierzecie się do Inwałdu, to przede wszystkim polecamy zdecydować się na naprawdę wygodne buty. Nawet zakładając, że odwiedzicie tylko jeden lub dwa parki, ciekawość może wziąć górę i wcale nie trudno będzie Wam dokupić bilety. A kilometrów to tam można narobić. Oj można! No i najważniejsze jest to, że niezależnie od wieku, każdy znajdzie w Inwałdzie coś dla siebie.

Magiczne Ogrody

Czary mary… Hokus pokus! Jeśli lubicie takie czarodziejskie klimaty, to koniecznie musicie poznać Magiczne Ogrody. Jedni twierdzą, że ten park rozrywki jest trochę przereklamowany (popularni ludzie często o nim opowiadają) inni natomiast, że to jeden z najwspanialszych parków, a jakim kiedykolwiek byli.  

Na nas zrobił wrażenie, ale może to dlatego, że my kochamy baśnie, a cały park jest po prostu jedną wielką baśnią.  

Jeśli planujecie jechać tylko tam, to wystarczy Wam wycieczka jednodniowa. Ale Trzcianki leżą blisko Janowca, a tam znajduje się bardzo malowniczo położony zamek, warto więc skusić się choćby na jeden nocleg w okolicy.  

Wracając jednak do rodzinnego parku rozrywki – Magiczne Ogrody to kraina, w której dosłownie każdy stanie się choć na chwilę dzieckiem. Nie ma osoby, która nie ćwiczyłaby tam swojej wyobraźni w domu czarodzieja czy w ogrodzie wróżek. Ogromne wrażenie robi też marchewkowe pole czy przepiękna, kwiatowa dolina.  

Koniecznie trzeba odwiedzić Krasnoludzką Wieżę Prób i zjechać z ogromnej zjeżdżalni. A jak rodzice będą za bardzo marudzić (bo dzieci nie będą – gwarantujemy) to można sprawdzić ich siły w ręcznym napędzaniu karuzel. No i kto będzie takim śmiałkiem? Bo przy tym naprawdę można się nieźle zmachać.  

Fenomenalnie prezentują się też podniebne korytarze. To taka trasa, którą spokojnie można przejść też z osobą dorosłą. A jakie widoki nas z góry czekają – ach i och! Ale to trzeba zobaczyć na własne oczy.  

Na terenie Magicznych Ogrodów jest też takie miejsce w lesie, gdzie można zorganizować własnego grilla. Dzieciaki w tym czasie mają gdzie się bawić.  

To park typowo spacerowy, jednak z wieloma różnymi atrakcjami. Generalnie trudno tam usłyszeć: „nogi mnie bolą”, bo jednak fajnie odkrywa się kolejne miejsca z mapki. Proponujemy żadnego nie przeoczyć, żeby później nie żałować. Ale wiemy z doświadczenia, że dzieci i tak na to nie pozwolą.

Farma Iluzji

Pozostając w klimacie magicznych miejsc, warto wspomnieć o Farmie Iluzji w Trojanowie. To takie miejsce, gdzie z zasięgiem może być spory problem. My po wjeździe na parking totalnie straciliśmy łączność ze światem, to też relacje dla rodziny zamieszczaliśmy w mediach społecznościowych dopiero później. Ale komu by to przeszkadzało, skoro tam było tyle atrakcji!  

Naszym skromnym zdaniem, choć Farma Iluzji nie ma w zasadzie zbyt wiele wspólnego z Energylandią, to klimatem wcale od niej nie odbiega.  

Obszar parku jest dość spory, a sama przestrzeń podzielona jest na różne strefy. Trudno wybrać, od czego zacząć zwiedzanie, bo wszystko jest tak ciekawe, że chciałoby się zobaczyć każde z tych miejsc jak najprędzej. Wita nas labirynt oraz lewitująca chata tajemnic.  Tutaj znowu jest niezła jazda z błędnikiem, jednak warto zajrzeć do środka, bo naprawdę to wrażenie nie do opisania.  

Dom złudzeń, głowa na talerzu, lewitujący kran czy tunel zapomnienia, to tylko nieliczne z wielu parkowych atrakcji, które przeniosą nas do świata iluzji.  

Ale z iluzją spotkamy się też na scenie. Wprawdzie nie mamy pewności, czy poza sezonem pokazy odbywają się również w trakcie tygodnia, czy tylko w weekendy, ale jeśli odwiedzicie Farmę Iluzji w wakacje, to na pewno na scenę wskoczy dla Was jakiś iluzjonista.  

Na pokaz patrzy się z otwartymi ustami, a oprócz tego czarodziejskiego, na scenie można też zobaczyć balonowe show.  

Pokazy odbywają się w określonych godzinach i wprawdzie dla oglądających przygotowano sporo miejsc siedzących, ale show jest tak wciągające, że tych miejsc często brakuje, więc lepiej się nie spóźnić.  

Na terenie parku można też skorzystać z przeprawy tratwami, odwiedzić zatokę piratów czy Muzeum Egipskie albo grobowiec Faraona.  

Jest też sporo atrakcji, przy których trzeba ostro ruszyć głową, a na niektórych da się spędzić czas aktywnie.  

Nie brakuje też placów zabaw ani wesołego miasteczka no i strefy wodnej, gdzie podczas upałów można znaleźć ochłodzenie.  

Oczywiście są tam też miejsca, w których można się posilić, także niekoniecznie trzeba zabierać ze sobą kanapki.

Sea Park – trochę inny park rozrywki

Wakacje wielu osobom kojarzą się z wyjazdami nad morze. A jednym z najczęściej obieranych nadmorskich kierunków jest Łeba. Tam również można znaleźć fajne, rodzinne parki rozrywki, a konkretnie na przykład Sea Park, który znajduje się w Sarbsku.  

Głównym punktem Sea Park jest fokarium. Turyści odwiedzają to miejsce w szczególności dla foczek, które są tak oswojone, że podczas licznych pokazów bardzo odważnie podchodzą nie tylko do swojego instruktora, ale też i do gości.  

Pokazy odbywają się w trzech basenach, a biorą w nich udział zarówno foczki, jak i uchatki. To zadziwiające, jak wiele potrafią z siebie dać te urocze stworzenia. W dodatku wygląda to tak, jakby były przy tym naprawdę szczęśliwe.  

W oczekiwaniu na kolejne pokazy można zwiedzić resztę parku. Z dziećmi warto zajrzeć do małpiego gaju i poskakać na trampolinach.  

Duże wrażenie robi też wrak na wspak – wykonany trochę na podobiznę tych wszystkich domów do góry nogami.  

Są tam kolejki, jest park zręcznościowy, a nawet family coaster. Nam podobało się też w kinie emocji 5D i w muzeum marynistycznym.  

A na wzór parków miniatur z różnymi budynkami, w Sea Park znajdziemy miniatury latarni morskich. Całość dopełnia park makiet zwierząt morskich.  

Wydawać by się mogło, że to wcale nie taka wielka przestrzeń, a jednak można się tam naprawdę nachodzić. Jednak największą przyjemność ma się tak naprawdę z obcowania z fokami. Jeśli jeszcze nigdy nie  mieliście okazji ich poznać, to serdecznie polecamy.  

Nie zawsze można podejść do foczek bardzo blisko, ale wiele razy członkowie publiczności są włączani w pokazy. Kończy się to zawsze sporą dawką śmiechu. 

Na terenie parku można spotkać też błękitka. Ten sympatyczny wieloryb przypływa do dzieci na wielkim ekranie. Rozmawia z nimi i robi prawdziwy live show. To raczej atrakcje dla młodszych pociech, ale jako rodzice również spędziliśmy tam mile czas. Podobnie jak w real ocean, gdzie można podziwiać florę i faunę dna oceanu.

Nenufar Club

Nenufar Club to piracki park rozrywki, który znajduje się w Kościanie, w województwie wielkopolskim. Ostatnio bardzo się rozwija i co roku oferuje swoim gościom nowe formy rozrywki.  

Podstawową atrakcją jest tam strefa piracka. Kompleks jest połączony z miejscami hotelowymi, więc spokojnie można sobie tam przyjechać na dłużej, a teren daje duże możliwości organizacyjne, to też dzieci mogą bawić się nieopodal, a dorośli mogą rządzić na przykład przy ognisku.  

Warto dodać też, że prócz tradycyjnego pokoju można tam wynająć również prawdziwy wigwam z indiańskiej wioski. To dopiero musi być przygoda! Zacznijmy jednak od początku.  

Na terenie parku dostępnych jest wiele różnych stref. Są trampoliny, park dmuchańców i strefa iluzji, gdzie można na przykład położyć swoją głowę na talerzu i będzie sprawiała wrażenie lewitującej. Jest chiński park linowy, są łodzie i kajaki oraz makiety popularnych budowli. Dzieciom z pewnością spodoba się park bajek, a rodzicom przeprawa tratwą. Tam naprawdę nie można się nudzić, ale jeśli po wielu godzinach zabawy będzie Wam jeszcze mało, to Kościan zaprosi Was dodatkowo do Nufrika – czyli kompleksu zabawowego dla najmłodszych, oraz do NenuSFERY, gdzie trampolin, skoczni i basenów z gąbkami jest tyle, że trudno je policzyć.  

Można też skorzystać z parku laserów – to fajna, rodzinna zabawa, od której trudno się oderwać. A fanom jazdy na łyżwach spodoba się Nenulandia – czyli kraina lodu. Hala ma jakieś 400 metrów, a na miejscu można wypożyczyć łyżwy. Już nie trzeba czekać na zimę, żeby móc skorzystać z takiej rozrywki.  

Do parku Nenufar wchodzi się na podstawie jednego biletu. Jednak jeśli chcemy skorzystać z tych dodatkowych stref, trzeba dokupić kolejne. Mimo wszystko, gdyby przeliczyć koszt pojedynczych atrakcji w małych, ruchomych parkach rozrywki, to z pewnością wyszłoby nam dużo drożej. Zresztą… Chwila spokoju jest przecież warta dużo większych pieniędzy. Każdy rodzic to zrozumie.  

W Nenufar Club jest sporo miejsc, gdzie można sobie usiąść i zrobić piknik. Wiele osób z tego korzysta.

Deli Park

Nieopodal Poznania znajdziemy rodzinny park rozrywki zwany Deli Park. To miejsce jest dobrze znane tamtejszym mieszkańcom. Nic dziwnego, bo to prawdziwy raj dla dzieci. GŁÓWNIE dla dzieci. Bo słynie przede wszystkim z ogromnej strefy dmuchańców. 

Kiedy na zewnątrz jest naprawdę ciepło, można korzystać też z dmuchańców ze strefą wodną i to już jest prawdziwa gratka dla maluchów i starszaków. Warto jednak dodać, ze Deli Park ma sporo do zaoferowania nawet poza sezonem.  

Park owadów, które wyglądają bardzo realistycznie, a także postaci z bajek daje możliwość zrobienia sobie fotki, która zachwyci każdego!  

Są też miniatury budowli, prehistoryczne zwierzęta czy mini zoo. A tam wolno karmić zwierzątka i je głaskać. Na sto procent zatrzymacie się w tej strefie na dłużej.  

Jeśli macie ochotę na podniebne wrażenia, to czeka na Was eko wioska. Tam zaliczycie spacer w koronach drzew, ale uwaga… NIEŹLE BUJA! 

Interaktywne place zabaw spotkacie niemalże na każdej ścieżce Deli Parku, dzięki czemu rodzice mogą usiąść sobie pod drzewkiem i odpocząć, a dzieci zajmą się zabawą.  

Na terenie Parku często odbywają się różne pokazy i tematyczne imprezy. Zimą park nie zamyka się na gośc!. Powstaje tam prawdziwa wioska świętego Mikołaja i nawet można go tam spotkać, razem z jego elfami.  

Nieopodal parku za to umiejscowiona jest papugarnia. Warto wcześniej sprawdzić jak długa jest kolejka do ptaków, bo pracownicy wpuszczają do środka tylko małe grupy.  

Na początek czeka Was krótka pogadanka na temat papug i tego, co można z nimi zrobić, a czego lepiej nie próbować. Później już wolno się z nimi zaprzyjaźnić.  

Papugi chętnie siadają na ramieniu, ale trzeba być ostrożnym, bo są bardzo ciekawskie i już niejeden gość wyszedł stamtąd na przykład bez guzika od spodni.  

Do papugarni trzeba kupić oddzielny bilet, jednak można to zrobić w tej samej kasie co w przypadku biletu do parku. A obok Deli Parku jest hotel serwujący przepyszne jedzenie!

Majaland – Park Rozrywki pod dachem

Jeśli park rozrywki, to tylko przy świetnej pogodzie? Właśnie, że nie! I dowodem na to jest chociażby Majaland. Pierwszy powstał w  Kownatach, a drugi w Warszawie. Kto wie, gdzie jeszcze właściciel projektu postanowi otworzyć swój obiekt. My jednak skupimy się dziś na pierwszym Majalandzie, ponieważ do tego drugiego jeszcze nie dotarliśmy.  

Założenie było takie, że będzie to park dla wielbicieli Pszczółki Mai. Już przy wejściu, tuż za kasami, wita nas ta sympatyczna pszczółka wraz z całą ferajną przyjaciół. A później na terenie można spotkać co jakiś czas albo ją, albo Gucia, albo pasikonika Filipa.  

Park cały czas się rozbudowuje i co roku zaskakuje gości czymś nowym.  

Na początku największą atrakcją, oprócz karuzel, był dla dzieci pokaz sceniczny. Teraz różne strefy są tak bardzo rozbudowane, że trudno wybrać najciekawszą.  

Fajne jest przede wszystkim to, że nawet jeśli trafimy w to miejsce, gdy pogoda będzie dość niepewna, to i tak nie odjedziemy z niczym. Pod dachem jest tak dużo atrakcji, że wcale nie trzeba wychodzić na zewnątrz. No ale można i jednak warto, bo to tam zaznamy przygody z Filipem, pobawimy się z tańczącą fontanną, wejdziemy na wulkan czy przejedziemy się na wilkołaku. Ten drewniany rollercoaster w najwyższym punkcie ma aż 22 metry i porusza się z prędkością maksymalną 71km/h.  

Pod dachem jest sporo wodnych atrakcji i mini sala zabaw dla najmłodszych dzieci. W środku jedynie mamy wrażenie, jak byśmy byli w jakiejś dziupli. Jest dość mrocznie i wręcz ciemno. Po wyjściu na zewnątrz mrużymy oczy jak wampiry.  

Jednak Majaland jest naprawdę fajną alternatywą do tradycyjnych, rodzinnych parków rozrywki. Gdy pogoda jest deszczowa, a dzieciaki nudzą się w domu, warto tam pojechać.

Mandoria

Drugim miejscem, które warto odwiedzić, gdy pada deszcz (ale nie tylko) jest Mandoria. To stosunkowo nowy rodzinny park rozrywki, który znajduje się nieopodal Łodzi.  

Wstęp do tego parku to pewniak, bo bawimy się praktycznie przez cały czas pod dachem.  

Wybór atrakcji może nie powala, ale trochę się ich tam znajdzie. Najważniejsze jest to, że są tam też atrakcje dla każdego – niezależnie od wzrostu. Jest tam coś dla tych bardziej i mniej odważnych, a mimo w zasadzie niewielkiej powierzchni kompleksu (w porównaniu z innymi parkami), kolejki do poszczególnych atrakcji nie są jakoś szczególnie długie.  

W Mandorii można też dobrze zjeść. Do wyboru mamy aż 6 miejsc, w których serwuje się bardzo zróżnicowaną kuchnię – od włoskiej, po typowo polską. Ceny potraw nie są wygórowane, więc naprawdę nie warto zabierać ze sobą własnego prowiantu – wypakowane po brzegi torby i plecaki tylko utrudniają zabawę.  

Jesteśmy przekonani, że to jeszcze nie wszystko, co Mandoria ma nam do zaoferowania. Jak wspomnieliśmy, to dość nowy park rozrywki i z pewnością z roku na rok będzie zaskakiwał gości nowymi atrakcjami.

To nie wszystkie rodzinne parki rozrywki w Polsce, które warto odwiedzić. Tak naprawdę, aby wyczerpać tę listę, musiałyby powstać jeszcze dwa, albo nawet trzy takie artykuły. Wydaje nam się jednak, że opisane przez nas miejscówki warto odwiedzić na początek. Choć może radzilibyśmy odkreślać tę listę od końca, bo jak wspomnieliśmy – Energylandia robi naprawdę ogromne wrażenie i trudno później przestać porównywać z nią inne parki. A może udało się już Wam odwiedzić któreś z tych miejsc? Albo postawiliście na zupełnie inny park? Koniecznie dajcie znać, co powinniśmy dopisać do tej listy.  

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.